NIE MAM NIC DO POWIEDZENIA...-35

Zwariowana rzemieślniczka

Redakcja / 2 maja 2016 / Komentarze:

Fryzjerka, rzemieślnik, artystka. Dwukrotna laureatka francuskiej edycji prestiżowego konkursu Color Trophy w latach 2012 i 2013. Sama o sobie mówi, że miała szczęście znajdować się zawsze w dobrym miejscu, w dobrym czasie, przy dobrych ludziach. I pewnie ma rację, ale bez talentu na nic by się to nie zdało. Trochę szalona, niezwykle skromna. Teresa Opiała.

rozmawia Anna Szubert

Jesteś jedyną znaną mi kobietą… właściwie jesteś jedynym znanym mi człowiekiem w ogóle, który zrezygnował z pracy za 500 euro dziennie.

Można tak powiedzieć. Ale to już były osobiste powody… Wielki świat singapurski przeleciał, jak obłoczek (śmiech)

Skąd ta skromność? Jesteś utalentowaną, nagradzaną mistrzynią fryzjerstwa. Dlaczego o tym nie mówisz?

Wiesz… ale ja jestem rzemieślnikiem, nie mówca, jak Ty (śmiech). U mnie w fachu się nie gada.

Czeszesz gwiazdy…

… no czeszę. Justynę Steczkowską, aktorkę Urszulę Grabowską… często się zdarzało, że to jest kwestia tego, że jest przychodzi zlecenie „uczesz panią do sesji”. No to ja pakuje walizeczkę, jadę i czeszę panią do sesji. I dopiero w trakcie się okazuje, że ta pani to znana aktorka. Może, gdybym oglądała telewizję, seriale, to bym lepiej kojarzyła (śmiech).

Gdy spotkałyśmy się pierwszy raz, zapytałam Cię, kogo byś chciała uczesać. Pamiętasz?

Jasne, że pamiętam. Chciałabym uczesać Adele… Chciałabym tez uczesać rodzinę królewską. Choćby po to, żeby sprawdzić, czy jestem w stanie sprostać ich wymaganiom.

Wybrałaś osoby dość konserwatywne. Czy właśnie na takich osobach pokazanie mistrzostwa fryzjerskiego jest największym wyzwaniem?

Myślę, że tak. Przez ten konserwatyzm, przez to, że wizerunek tych osób pozostaje latami niezmienny, zmierzenie się z tym jest ogromnym wyzwaniem. Jeśli chodzi o królową, to jestem pewna, że czeszą ją najlepsi fryzjerzy, na pewno nie układa tych włosów sama. Właściwie to myślę, że nie mają łatwego zadania, bo trudno jest powielać rzeczy, które robione są od wielu, wielu lat.

Wygrałaś prestiżowy konkurs Color Thropy 2013 pracą…

Gniazdo węży.

Czy kiedykolwiek miałaś jeszcze okazje powtórzyć tę fryzurę?

Nie. To była fryzura przygotowana do zdjęć najpierw. A później wykonałam ją na finale. To były tylko te dwa razy, kiedy ją czesałam.

IMG_1606rob (2)

Konkursy dostarczają Ci adrenaliny?

To jest jak sport. Nie liczy się nic, tylko zwycięstwo. Coś, jak nałóg, można wpaść w ciąg kolejnego udowadniania sobie, że znowu mogę wygrać. Lubię wyzwania, lubię, gdy inni fryzjerzy pytają, jak to uczesałam. Wiele nocy spędziłam rozczesując swoje formy, kombinując, szyjąc włosy. Gniazdo węży na Color Trophy wzbudziło kontrowersje, właściwie nikt nie mógł uwierzyć, że zdążę to zrobić w 4 godziny. Zrobiłam. Ta adrenalina mnie kręci.

Czyli jesteś artystką w cugu zdobywania nagród.

Tak naprawdę jestem rzemieślnikiem. Muszę sprostać człowiekowi, który będzie później musiał sam się uczesać. To też jest swoiste wyzwanie, jednak innego rodzaju. Nie wyzwala artystycznego pierwiastka. Wizję artystyczną wyzwalam na pokazach i sesjach.

Jak patrzysz na osobę, to od razu widzisz fryzurę, która by do tej osoby pasowała?

Absolutnie nie mam natręctwa zawodowego (śmiech). Jeśli ktoś mnie zapyta, chętnie pomogę, doradzę. Chyba, że widzę kogoś, kto ewidentnie wygląda źle, to wtedy włączam wizję zmiany. Ale nie mam misji zmieniania całego świata na piękniejszy (śmiech).

A masz wizję Twojego życia zawodowego?

Od niedawna w Londynie zaczęłam robić to, co robiłam będąc w Polsce. Czyli nie tylko swój własny salon fryzjerski, ale także czesanie do eventów i pokazów.

O czym marzysz?

W Londynie jest konkurs nazywany w branży Oskarami Fryzjerskimi. Jest jeszcze trudniejszy niż Color Trophy, bo trzeba wykonać aż trzy stylizacje, które muszą być bardzo wyszukane.

Wygrasz?

Będę grać (śmiech).

I nagroda wyląduje na ściance z trofeami?

Nie mam ścianki z trofeami (śmiech). Mam za to z dyplomami. Co prawda różne statuetki stoją, mam nagrody za kobietę sukcesu, itp, ale tak naprawdę liczą się dla mnie tylko te fryzjerskie, one mają dla mnie prawdziwą wartość. Chociaż… jak tak sobie myślę, to chyba zrobię sobie ściankę z trofeami. Zasłużyłam (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.


 

ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!


 

Komentarze