NIE MAM NIC DO POWIEDZENIA...-27

Włączam magiczne moce

Redakcja / 25 kwietnia 2016 / Komentarze:

Pochodzi z Zaklikowa, ale od dziewięciu lat razem z mężem mieszka w Londynie. Jak sama przyznaje, pracuje na cztery etaty po 15 godzin na dobę, a prawie każde zarobione pieniądze inwestuje w… nieruchomości w Polsce. Swoją pasją inwestowania dzieli się z innymi na blogu Mieszkanicznik od Podszewki, który jest inspiracja i źródłem wiedzy dla wielu, o czym świadczy ogromna ilość maili, którą dostaje codziennie. Ciężka praca się opłaca – Julia Burzyńska-Kaczyńska jest już blisko realizacji swojego celu, jakim jest posiadanie wolności i niezależności finansowej. Ale ma jeszcze jedno marzenie…

rozmawia Anna Szubert

Zbieractwo to rodzaj natręctwa, tak czytałam…

Mój Tata hoduje gołębie, ma ich chyba z 400 sztuk. Moja Mama zbierała znaczki… nawet mój Mąż zbiera – buty. Ukrywa przede mną oficjalną liczbę par. Wychodzi na to, że może to być rodzinne (śmiech).

Ty zbierasz mieszkania. Ile już posiadasz?

Obecnie mamy 20 mieszkań. W przyszłym miesiącu trochę nam przybędzie. Kupowanie wciąga (śmiech).

Jesteś uzależniona?

Na pewno jestem uzależniona od adrenaliny kupowania. Kocham ten moment, gdy nie mam pieniędzy, a kupuję.

Musisz koniecznie zdradzić technikę, jak to robisz.

To nie jest magiczna technika, za to trochę ryzykowna. Najpierw decyduję się na zakup, a potem zastanawiam się skąd wezmę pieniądze. Uruchamiam wtedy magiczne moce.

Jakie moce? Pracujesz jeszcze więcej?

Ja się śmieję, że jestem jak taksówka, mój licznik nieustannie bije. Żongluję kilkunastoma pracami naraz. Mam wiele źródeł dochodu.

Czy to nie jest szaleństwo, żeby pracować po kilkanaście godzin na dobę, tylko po to, by zrealizować kolejną transakcję?

Mam taką refleksję, że w dzisiejszych czasach ludzie szukają drogi na skróty. Chcą zarobić, ale się nie narobić. Chcą posiadać, ale nie stać ich na podjęcie dodatkowego wysiłku. Nie mają ochoty wykonywać organicznej pracy. Natomiast ja przez dziewięć lat tę pracę wykonuję, dzięki temu stałam się dojrzałym człowiekiem, mam dużo spostrzeżeń, dużo doświadczenia życiowego nabrałam.

A kiedy będziesz żyć?

Ale ja żyję! Ludzie w moim otoczeniu wiedzą, że mam dość specyficzny sposób bycia, mój Mąż nazywa mnie szaloną Julką (śmiech), ale wolę określenie „człowiek pozytywnie zakręcony”.
Taki przykład: wczoraj organizowałam z koleżanką, która jest kucharzem w restauracji Gordona Ramsaya, lekcje gotowania. I przy towarzyskim spotkaniu, sama się czegoś o gotowaniu nauczyłam. Dla mnie to jest łączenie kilku rzeczy na raz.

Poznałam Cię i od pierwszego spotkania wiedziałam, że masz pewien rzadki dar. Jakbyś go określiła?

Mam łatwość nawiązywania kontaktów. Myślę, że to przez mój niestandardowy styl życia. Jestem autentyczna i ludzie to doceniają. I są po prostu mnie ciekawi, bo takich osób nie ma zbyt wiele. Zawsze mówię to, co myślę. Moja Mama krzyczy na mnie, że jestem mało dyplomatyczna (śmiech). Ale szczerość zawsze wychodziła na plus w moim życiu.

O czym marzy Julia?

Julia zrobiła w styczniu mapę swoich marzeń. Jest na niej między innymi występ u Ophra Winfrey. Nie chciałabym być kolejnym mówcą motywacyjnym. Ale chcę tak zbalansować swoje życie, bym mogła poświęcać więcej czasu na poznawanie ludzi. Bo świat jest pełen ciekawych osób, które należy odkryć. Uwielbiam poznawać!

Twoje i Twojego Męża poddasze na Ealing ma już swoją sławę. Ze wszystkich Twoich gości kogo pamiętasz najbardziej?

Jakiś czas temu gościliśmy przesympatyczną osobę, Jacka Walkiewicza. Prywatnie dowiedzieliśmy się, że Jacek bardzo lubi proseco i trochę mnie tym zaraził. Gościliśmy też Krzysztofa Jędrzejewskiego, jednego z najbogatszych Polaków na liście Forbes. Niesamowicie było zobaczyć, jak ludzie, którym materialnie niczego nie brakuje, są skromni i bardzo życiowi i kompletnie wyzbyci przerośniętego ego. Ale gościliśmy też ludzi, którzy napisali do nas maile z pytaniem, czy mogliby się zatrzymać. Tak poznaliśmy niesamowite osoby z Danii czy z Francji.

13084236_1741670536090192_1981715616_n

Świetny sposób na podróżowanie po świecie – Ty gościsz kogoś, ktoś gości Ciebie.

Tak. Mieszkanie w hotelu jest w moim odczuciu czymś sztucznym. Dużo fajniej jest usiąść przy śniadaniu i porozmawiać z osobami, którzy w danym kraju żyją, opowiadają o swoich sprawach, plusach i minusach życia w danym miejscu. Właśnie takie zwiedzanie świata uwielbiam najbardziej.

Twoja umiejętność nawiązywania kontaktów jest na bardzo wysokim poziomie. Myślałaś o tym, żeby zająć się tym profesjonalnie?

Planem moim jest bycie światowej klasy networkerem. Myślę, że powoli buduję swoją markę networkera w Londynie. Ludzie wiedzą, że osoby i wydarzenia, które rekomenduje są zawsze na najwyższym poziomie i ufają mojej rekomendacji, pomimo, że wszyscy wiedzą, jaka jestem roztrzepana (śmiech). Połączenie mojego roztrzepania z łatwością nawiązywania kontaktów tylko owocuje pozytywnie. Nie zamierzam w tej kwestii niczego zmieniać.

Ludzie nienawidzą tego pytania – gdzie widzisz siebie za 10 lat?

O, ja kocham to pytanie! Widzę siebie na balach, bankietach, konferencjach i pierwszych stronach gazet… ale tych poważnych, nie plotkarskich (śmiech).

Zamierzasz zająć miejsce Królowej?

Nie. Ale się z Nią podzielę (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.


 

ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!


 

Komentarze