nie-mam-nic-do-powiedzenia-26

Walcz z hejtem – mądrze

Wojciech Konstanowicz / 22 grudnia 2016 / Komentarze:

„Karki bez mózgu”, czy „sterydziarze” – to najczęstsze, ale też najbardziej łagodne określenia, jakie są kierowane pod adresem kulturystów. Jest jednak człowiek, który odczarowuje mit „napakowanego gościa” i tym facetem jest znany w świecie kulturystyki Michał Karmowski. 

tekst: Wojciech Konstanowicz

Karmowskiego kojarzą wszyscy, którzy kiedykolwiek zetknęli się z tematem kulturystyki. Można powiedzieć, że w tej branży jest celebrytą, jego facebookowy fanpage śledzi prawie 350 tysięcy użytkowników, a na kanale YouTube subskrybuje go ponad 60 tysięcy osób. Jak to w internetowym świecie bywa – gdzie fani, tam też hejterzy. Nie inaczej jest w przypadku Karmowskiego.

Michał Karmowski w swoich postach i filmikach czesto poruszał tematy związane z hejtem, którego doświadczał. Jako, że sam zajmuje się motywowaniem swoich podopiecznych (Karmowski jest również trenerem personalnym), podkreślał, że z hejtu na jego osobę robi sobie niewiele i zdawał sobie sprawę z tego, co go czeka, gdy zaczął intensywnie działać w mediach społecznościowych. Miarka się jednak przebrała, gdy pewien hejter zaczął w ordynarny sposób atakować jego rodzinę.

Wczoraj Karmowski z pewnością zaskoczył swoich widzów publikując filmik razem ze swoim największym hejterem.

Nazywam się Maks, chodzę do technikum w Poznaniu, mieszkam w Swarzędzu. Założyłem fanpage „Jaglak” i tam udostępniałem treści, które były nieodpowiednie. Obrażały Mi… Pana Michała i jego rodzinę i teraz muszę odpracować 400 godzin – mówi w filmiku hejter.

Karmowski wyszedł z założenia, że nie ma sensu iść na noże i rujnować przyszłość nastolatka. Dlatego wspomniane 400 godzin Maks odpracuje w hospicjum, gdzie będzie pomagał w opiece nad starszymi osobami. Rodzice Maksa dołożyli do tego jeszcze swoja osobistą karę – chłopak będzie pracował w warsztacie samochodowym ojca.

Kulturysta przyznaje, że znalezienie Maksa zajęło mu 10 miesięcy. Mógłby skierować sprawę do sądu i ubiegać się o spore odszkodowanie, jednak wybrał inna drogę: „Sam jestem ojcem i wiem, że czasami nie mamy wpływu na to, co robią nasze dzieci. Wiem, że odszkodowanie, które mieliby mi wypłacić, zrujnowałoby im życie. A że sam jestem człowiekiem o dobrym sercu, postanowiłem, że nie będę żądał odszkodowania. Zresztą nawet gdybym je wyegzekwował, przekazałbym je na cele charytatywne” – twierdzi Karmowski.

Filmik ma sugestywny tytuł: „Zanim coś zrobisz… pomyśl”. W ten sposób chłopak z pewnością nauczy się więcej, niż wtedy, gdyby miał stanąć przed sądem. Brawo Michał!

fot. facebook.com/michalkarmowski

ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!

 

Komentarze