NIE MAM NIC DO POWIEDZENIA...-20

Taki ze mnie cwany gapa

Redakcja / 18 kwietnia 2016 / Komentarze:

Zanim zadebiutował przed szerszą publicznością, był ikoną polskiego offu. Jego „Dziewczyna z szafy” to najlepszy debiut ostatnich lat. Nosi maskę ekscentryka i skurczybyka, ale przy bliższym poznaniu wychodzi jego wrażliwa natura. Bezczelnie utalentowany, do bólu szczery – Bodo Kox.

rozmawiała Anna Szubert

Trochę się boję, w swoich wywiadach ostro dajesz…

Do pieca?

No, do pieca.

Tak to czasami wychodzi, trochę wulgarnie. Cipa i dupa w jednym zdaniu w kontekście porno byłyby nawet w porządku, ale w kontekście wrażliwego twórcy, już niekoniecznie.

A jesteś wrażliwym twórcą?

Niestety jestem wrażliwym człowiekiem i całe życie pracuję nad tym, żeby być wrażliwym twórcą. Jednocześnie wrażliwym i bezwzględnym. Myślę, że taki duet najwięcej może osiągnąć.

Jak to jest możliwe?

Mam prawie 40 lat i trochę przemyśleń. Sama wrażliwość nie poparta asertywnością, świadomością funkcjonowania branży, którą wybrałem i świata, w jakim funkcjonujemy, jest emocją niszczącą. Sama wrażliwość to jedno, pomaga tworzyć, ale potem trzeba się z tym jeszcze przebić i to sprzedać. Trzeba mieć zatem pewien rodzaj gruboskórności. Początkowo się przeciwko temu buntowałem, z czasem stwierdziłem jednak, że bez sensu się upierać. Trzeba być konsekwentnym, asertywnym, upartym oraz postępować według zasad, które pozwalają tobie patrzeć codziennie w lustro i nie mieć do siebie pretensji.

To nie przychodzi łatwo.

Nie przychodzi. Pamiętam, że kiedyś nawet trochę gardziłem taką postawą przedsiębiorczości i organizacji swojego życia pod kątem materialnym. Okazało się jednak, że jestem szczylem, to gówniarskie myślenie. Moja starsza o siedem lat siostra lepiej kumała życie i zabrała się do tego w dobrej kolejności: najpierw organizacja życia a potem rozwój twórczy.

13023236_1165587266798737_1012257494_n

W wywiadach jesteś do bólu szczery, kontrowersyjny…

A bo wiesz, jacy są dziennikarze. Niektóre teksty drukowane są całkowicie bez kontekstu. Przychodzi dziennikarz i pyta:” Co będziesz robił za 10 lat?”. Co ja mogę odpowiedzieć na takie pytanie, skoro za godzinę mogę mieć wylew? No, więc trochę pajacuję.

Ale chyba nie to jest Twoim celem w życiu?

Absolutnie! Mnie kręci realizowanie siebie i swoich twórczych koncepcji. Chcę mieć taką pozycję, że wymyślam film, piszę scenariusz, pracuję nad nim, producent zbiera pieniądze, a ja w tym pomagam. To mnie kręci. Ale zanim to nastąpi, to muszę gadać różne głupoty w gazetach, żeby ludzie w ogóle kojarzyli moje nazwisko.

Niszowa twórczość i niszowa rozpoznawalność.

No to jestem bardzo rozpoznawalny w swojej niszy. Wypełniam tę niszę całym sobą (śmiech).

Byłam na spotkaniu z Grażyną Torbicką, która otwarcie mówi, że Cię uwielbia.

To olbrzymi komplement. Grażyna Torbicka to osoba obdarzona wielką klasą, erudycją, wygląda pięknie… Mieć wsparcie od takiej osoby, którą się podziwia, a w moim świecie Grażyna jest niewątpliwym autorytetem, to wielkie wyróżnienie. Co prawda myślę, że nie do końca na to zasłużyłem, że to wsparcie jest trochę na wyrost, ale to niesamowite, że dostałem taki kredyt zaufania. To moja siła napędowa.

Chyba jesteś trochę fałszywie skromny, co?

Ostatnio usłyszałem od koleżanki, ze jestem taki cwany gapa. Spodobało mi się to. Całe swoje życie udaję, że jestem głupszy niż w rzeczywistości.

W relacjach damsko-męskich też?

Mam dość silne obserwacje na temat swój i takich relacji. I wyszło mi, ze generalnie kręci mnie, gdy to kobieta ciągnie mnie w górę, a nie gdy ja jestem jakimś pigmalionem. Raczej wyzwaniem jest dla mnie ciągłe udowadnianie, że mogę dorównać kobiecie intelektualnie. Nie kręcą mnie sytuacje, w których miałbym mówić: „nie kochanie, czerwony kurek to gorąca woda, nie zimna”. Wyrosłem w rodzinie, w której było dużo silnych osobowości żeńskich. Pewnie dlatego tak mam.

Untitled design-19

A jak było w Cannes?

Fajnie. Ciepło było (śmiech). Niespodzianką było to, że otarłem się o nagrodę. Dostałem jednak wyróżnienie. Też super, ale to był sygnał – gdybym był mniej leniwy, to byłbym teraz dalej, więc się kuźwa weź gościu do roboty! (śmiech). A serio – zmotywowało mnie to.

To dobra motywacja.

Mój scenariusz czytali producenci, którzy na swoich kontach maja takie filmy, jak Thelma i Louise, czy Obcy. Wiesz no, fachowcy. I najlepsze, że w ogóle nie było w nich tej bufonady, gwiazdorzenia, zwykli kolesie. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że jak ktoś wrzuci filmik na youtube to od razu czuje się artystą i każe tak do siebie mówić. Tamci robią wielkie produkcje, a są pełni pokory. To była dla mnie kolejna lekcja, żeby nie kozaczyć, tylko robić jak najlepszą robotę.

I ruszyłeś. Opowiedz o nowym projekcie.

Już kiedyś udzieliłem kilka wywiadów o filmach, które nigdy nie powstały. Bez sensu. Jak powstanie, to pogadamy.

Tak się Tobie przyglądam i zauważyłam, że nosisz w uszach pioruny. Coś oznaczają?

Afirmacyjnie je noszę, ale rzeczywiście lubię pioruny. Są dla mnie pewnym symbolem pomysłowości, impetu i kreatywności.

Czyli idziesz, jak burza.

Idę raczej, jak zefirek (śmiech). Jak wiatr, trochę do przodu, potem cisza i pustynia. Teraz akurat jestem na fali wznoszącej. Czuję się atrakcyjny pod względem swojej osobowości, dobrze mi się tworzy. Ogólnie jest dobrze.

Dziękuję za rozmowę.


 

ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!


 

Komentarze