1260px × 712px — główne (5)

See now, buy now- nowy trend?

Basia Józefiak / 9 kwietnia 2017 / Komentarze:

Kolekcje wielkich domów mody i znanych światowych marek swoje premiery mają podczas głównych czterech tygodni mody, w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie i Paryżu, jednak od momentu zaprezentowania kolekcji do ich pojawienia się w sklepach mija prawie pół roku. W czasach, gdy na pokazach pojawiali się tylko dziennikarze i grono wyselekcjonowanych osób, odbiorcy mieli możliwość zapoznać się z nowościami nieco później na przykład oglądając magazyny. Ten element niedostępności skutecznie podsycał emocje, a wyczekiwanie było naturalnym elementem procesu zakupowego.

Obecnie, w czasach powszechnie stosowanych mediów społecznościowych, każda osoba obecna na pokazie może zrobić zdjęcie czy udostępnić pokaz za pomocą transmisji na żywo, dlatego nie trudno jest obejrzeć kolekcję dokładnie w momencie odbywania się pokazu, nawet jeśli dzielą nas od tego miejsca setki czy tysiące kilometrów. Można również obejrzeć część pokazów w ramach oficjalnych streamingów, a także w bardzo krótkim czasie po pokazie na portalach internetowych zajmujących się tematyką mody przeczytać recenzję z pokazu wraz ze szczegółowymi zdjęciami. Jak więc w takim trybie wytrzymać kilka miesięcy, jeśli zapragniemy mieć coś z wybiegu?

Nowy model sprzedaży

Podobna myśl zaświtała w głowach wielu kreatorów, którzy zaczęli coraz głośniej mówić o bezcelowości prezentowania kolekcji z takim dużym wyprzedzeniem. „See now, buy now” („zobacz teraz, kup teraz”) stał się więc nowym modelem prezentowania i sprzedaży ubrań, który pozwala kupić rzeczy z najnowszej kolekcji zaraz po jej ukazaniu się na wybiegu. Pierwsze w tym trybie pokazały swoje kolekcje marki Burberry, Tommy Hilfiger, Ralph Launrent czy Tom Ford. Jesteśmy na razie obserwatorami początkowej fazy wprowadzania tego trendu w życie i zapewne czas pokaże czy przyjmie się na szerszą skalę, jednak już teraz warto przyjrzeć się faktom.

Po zeszłorocznym pokazie we wrześniu Tommy Hilfiger wyprzedał część kolekcji już w 24 godziny po pokazie, a także zanotował wzrost wejść na stronę internetową brandu o 900%.

Burberry bez podawania konkretnych danych również podsumowują ten model sprzedaży pozytywnie mówiąc, że kolekcja
okazała się być niezwykle popularna oraz przyniosła wysokie wyniki handlowe.

Z drugiej strony Tom Ford planuje wycofanie się z tego modelu po jednym sezonie, ponieważ zauważa prawie miesięczną przerwę w sprzedaży wynikającą z luki miedzy dostarczeniem kolekcji do spedytorów, a pokazaniem jej na wybiegu.

Rozważając sensowność modelu „See now, buy now” warto zastanowić się nad tym jak myśli klient. Po znalezieniu pewnej rzeczy na wybiegu, która wpada mu w oko, będzie tę rzecz oglądać w różnych materiałach wielokrotnie, co może skutkować jedną z dwóch reakcji. Z jednej strony może się tą rzeczą „opatrzeć”, może również oglądając w międzyczasie inne kolekcje obecne już w sklepach zapomnieć o tamtej lub po prostu zrezygnować z niej mogąc kupić coś innego od razu. Z drugiej strony może czuć wzrastające pragnienie jej posiadania z każdym obejrzanym zdjęciem, a fakt, że musi jeszcze poczekać
na zakup, tylko spotęguje to pragnienie, ponieważ niedostępność dóbr luksusowych wzmacnia ich wyjątkowość.

Tylko czy w czasach, w których chcemy mieć wszystko od razu ma to jeszcze jakieś znaczenie? Czy grupy dla których
ma to jeszcze znaczenie nie kurczą się lub nie zmieniają swoich przyzwyczajeń?

Millenialsi grupą docelową

Nie można nie zauważyć faktu, iż grupą która najczęściej korzysta z zakupów w modelu „see now, buy now” są tzw. millenialsi, którzy żyją na co dzień w świecie technologii i dla których oczekiwanie nie ma uzasadnienia. Chcą dokonać transakcji w momencie pojawienia się potrzeby. Warto się jednak zastanowić czy ta grupa posiada wystarczające zasoby finansowe, by stać się dochodowym klientem. I czy fakt, że są grupą, która nie pozostaje wierna konkretnym markom przez dłuższy czas nie skłoni ich do zakupów w markach sieciowych, które są w stanie zaprojektować bardzo podobne produkty, uszyć i dostarczyć je do sklepów w zaledwie parę tygodni. Może się więc w dłuższej perspektywie okazać, że pokazy w modelu „see now, buy now” staną się prezentacją dla klientów, a nie jak to było dotychczas, dla kupców, ale stosowane będą tylko przez wybrane marki. Te które wciąż dostrzegać będą moc jaka tkwi w luksusie, niedostępności i wyczekiwaniu na produkt,
pozostaną przy dotychczasowym systemie, który jak sądzę, jeszcze długo będzie znajdował swoich odbiorców.

Fot. Yannis Vlamos/Indigital.tv

wizytówka (1)

Komentarze