NIE MAM NIC DO POWIEDZENIA...-40

Robię tak, jak czuję!

Redakcja / 9 maja 2016 / Komentarze:

Kocha mocną muzykę. Żyje zgodnie ze swoimi wartościami. Właśnie otwiera kolejne SPA w Trójmieście, lada moment wegetatriańską restaurację w Gdańsku na Starówce. Ciągle w biegu, i dosłownie i w przenośni, zawsze uśmiechnięta. Jej ślub był najbardziej barwnym wydarzeniem w jakim miałam przyjemność uczestniczyć. Ma moc przyciągania, a pomaganie ludziom wpisane w DNA. Ewa Sobieszczak – Bernat. 

rozmawia Anna Szubert

Gugafood to świetny projekt gastronomiczny. I obserwując go widzę, że mogłabyś spokojnie robić tylko to. Co Cię ogranicza?

Ludzie (śmiech) i moce przerobowe. Brak czasu także. Ale mimo tych ograniczeń uważam, że i tak Guga jest moim sukcesem. Mam plan na więcej, na razie jest dobrze.

Ile dostarczacie gugowych pakiecików?

Zaczynaliśmy od 20 porcji dziennie. Dziś jest 60. Niezły przyrost, jak na te ograniczenia (śmiech). A jest zapotrzebowanie już na 100 porcji.

I to są klienci, którzy wracają?

Pracujemy od poniedziałku do piątku. Ludzie, którzy zamawiają nasze jedzenie to w większości stali klienci, którym bliska jest nasza filozofia życia i nasze wartości.

Te oparte na zdrowiu?

Przede wszystkim chodzi o wartość zdrowia i dobrego odżywiania się, bo dobre jedzenie daje dobrą energię. Stawiamy na naturalne, nieprzetworzone produkty. Dla mnie osobiście podstawową wartością jest szczerość i uczciwość w tym, co robimy. Gugafood nie oszukuje klienta w niczym.

Dziwiłaś się kilka dni temu, że na Facebooku nie macie żadnych negatywnych komentarzy. Czyli uczciwość się sprawdza.

Chyba tak, chociaż w pełnym konkurencji świecie brak hejterskich komentarzy trochę mnie dziwi. Ale głęboko wierzę, że to efekt tego, że po prostu tam nie ma ściemy. Robię jedzenie dla innych tak, jakbym robiła je dla siebie i najbliższych. Nie wyobrażam sobie budowania biznesu na ściemie. Nie wyobrażam sobie udawania.

Samo się to nie dzieje.

No właśnie chyba trochę samo (śmiech). Ludzie sami przychodzą. I to mi daje największą energię. Natura i ludzie, to mnie nakręca do działania. Jednym z punktów ważnych dla mnie osobiście było spotkanie na mojej drodze Beaty Sadowskiej, z którą od pierwszej chwili się poczułyśmy. I ona powiedziała mi, że wystarczy wokół Ciebie siedem pozytywnie nastawionych osób i to jest w stanie uruchomić łańcuszek, który zaprowadzi Cię do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ja miałam wielkie szczęście, że spotykałam tych ludzi.

Nigdy nie widziałam tak barwnej świty, jak u Ciebie.

No tak, to jest niezły mix (śmiech).

Wesoły, sympatyczny, odjechany człowiek – to musi być Ewa.

Takie jest moje życie (śmiech). Ludzie, którzy mnie otaczają to freaki, ale to mądre osoby, robiące coś w życiu, tylko nie wyglądają jak przeciętny pan z korporacji. To może być zmyłka dla tych, co patrzą z zewnątrz. Wierzę, że trzeba mieć trochę szaleństwa w sobie.

Dla mnie niewątpliwie jesteś marką. Wniosłaś do mojego życia pozytywną energię. I nie tylko mojego pewnie, bo znasz masę osób, zajmujesz się wieloma sprawami. Ile Ty ogarniasz?

Dużo (śmiech). Nauczyłam się z czasem określać priorytety. Inaczej bym nie wyrobiła. Kontakt z ludźmi jest dla mnie bardzo ważny, a że mam mało czasu, to jak wstaje rano i biegam to wtedy dzwonię (śmiech).

Masz wizję?

No mam.

No wiem, że masz (śmiech). Ale nie o to mi chodzi. Ale patrząc na Ciebie można odnieść wrażenie, że nie masz do końca sprofilowanej drogi.

Te wszystkie rzeczy, które się dzieją, gdzieś tam jednak się zazębiają – gastronomia, SPA. To nie jest szczyt marzeń przecież.

A co nim jest?

Mały butikowy hotelik. Gdzieś, gdzie jest ciepło i się ludzie nieustannie uśmiechają.

Ewa ma marzenia!

No jasne, że mam! Wszystko, co robię w życiu, jest oparte na bardzo silnej wizji. Silnej do tego stopnia, że ja wręcz w nią wchodzę. I czego bym nie zaczynała i czego bym nie robiła, ja to widzę. Jak zakładałam SPA, to czułam nawet zapach świeczek, widziałam kolor ręczników. Wchodzę w rzeczy totalnie. Nic na pół gwizdka. Robię tak, jak czuję.

Dziękuję za rozmowę.

foto:NaDia Otshudi

 

ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!


 

Komentarze