Untitled design-12

Prosperity by Renata

Redakcja / 4 kwietnia 2016 / Komentarze:

Nie ma nic przeciwko określeniu szafiarka, ale woli, by jej w ten sposób nie szufladkować. Blogerka modowa, lifestylowa, miłośniczka piękna, której misją jest pokazywanie kobietom po 40. jak wyglądać z klasą i dobrze się przy tym bawić. Renata Driscoll nie przestaje się śmiać.
Chociaż jest nowicjuszką w blogosferze, to świetnie prosperuje. A to dopiero początek jej drogi.

rozmawia Anna Szubert

Jak się czujesz w nowej roli?

Dziękuję, świetnie! Dopiero zaczęłam, w blogosferze jestem od niedawna, ale muszę się pochwalić, że miesiąc po starcie bloga dostałam pierwszą propozycję biznesową. To dobry znak.
Jestem ambitna, bardzo mi zależy na utrzymywaniu wysokiego poziomu na blogu.

Wszyscy blogerzy to deklarują. Co wyróżnia Ciebie?

U mnie nie chodzi tylko i wyłącznie o ciuchy. Raz w tygodniu są tak zwane posty modowe i zawsze wiąże się z tym jakaś historia. Wyobraź sobie, że przez moment jesteś kimś innym, wchodzisz w rolę. Na przykład ostatnio byłam Moneypenny. Bardzo lubię Bonda Początkowo te posty były filmowe, ale ostatnio myślą przewodnią są cytaty, dźwięki, zapachy – po prostu zmysły. Poza tym są wpisy poradnikowe i podróżnicze. Chodzi mi o to żeby pokazać kobietom, że trzeba czerpać z życia garściami. Żyjemy tu i teraz, cieszmy się każdym drobiazgiem.

Skąd taki pomysł?

To siedziało w mojej głowie od zawsze. Jako mała dziewczynka przypisywałam ludzkim emocjom bajkowe twarze – jak ktoś się uśmiechał, to na pewno był księciem, królewną lub inną pozytywną postacią. Lubię obserwować ludzi, wyobrażam sobie wtedy, jakie noszą w sobie historie. To jest inspirujące. Trochę bujam w obłokach, ale na bezpiecznej wysokości (śmiech).

A kiedy schodzisz na ziemię?

Na przykład po warsztatach z Tobą dostałam kopa i zeszłam na ziemię.

Jak to?

Zaraz po spotkaniu wróciłam do domu i spisałam sobie wszystko – wizję, cele, zadania. To było tak naprawdę zawsze we mnie. Wiesz, przez 20 lat byłam panią z korporacji. Sądziłam, że muszę być stonowana i poważna, bo to profesjonalne. Nawet nie sądziłam – takie są po prostu reguły gry w biznesie. To była maska, a ja w gruncie rzeczy lubię się wygłupiać, mam w sobie taki artystyczny pigment. I chociaż teraz pokazuję moją prawdziwą twarz, ciągle walczę z korpo sznytem, trudno się pozbyć starych nawyków.

Artystyczny pigment – o tym chcę posłuchać!

Mój młodszy brat jest reżyserem i scenarzystą, odnosi sukcesy w swojej branży, jest trochę szalony. Sama byłam bliska zdawania do szkoły aktorskiej lub na architekturę, ale… rozsądek zwyciężył.

Próbujesz teraz przebić brata?

W ogóle nie myślę o tym w taki sposób. Nigdy z resztą nie było między nami rywalizacji. Początkowo był zaskoczony moją decyzja, trochę się naśmiewał, że będę szafiarką. Ale gdy zobaczył bloga i przeczytał pierwszy wpis, to zadzwonił do mnie, pogratulował i powiedział, że „może i będziesz szafiarką, ale wreszcie będziesz sobą, a nie nudną i przemęczoną panią dyrektor”.

Mogę to zacytować?

Tak (śmiech), możesz.
Nie mam z tym problemu. Nie mam nic przeciwko bycia nazywana szafiarką, chociaż sama tak siebie nie postrzegam. Jestem blogerką, traktuję to bardzo serio i uważam, że to odpowiedzialne zadanie. Codziennie się czegoś uczę, by potem przekazać tę wiedzę dalej. To nie jest łatwe, ale za to bardzo przyjemne.

R Bajkowski -587   R Bajkowski -510   R Bajkowski -454

 

Blogujesz od niedawna, a na Facebooku obserwuje Cię już ponad tysiąc osób. Jak na osobę zupełnie nieznaną to sporo. Spodziewałaś się?

Nie, ale moje plany są znacznie ambitniejsze!

To znaczy?

Europejska czołówka! Jak szaleć to na całego!

To kiedy pierwszy kontrakt reklamowy?

Już dostałam propozycję!

Gdzie?

Na razie nie powiem, bo nie chciałabym zapeszyć. To dobra propozycja, ale na ideał nadal czekam.

A jaki jest ideał?

Może być Loreal. Bo mam piękne włosy, bo jestem świadomą kobietą, bo jestem tego warta! (śmiech). Oni chyba napisali ten slogan reklamowy dla mnie, tylko jeszcze o ty nie wiedzą! (śmiech).

Jesteś otwarta na projektantów?

Jestem otwarta na cały świat!

Ambicją byłoby zajęcie miejsca Anny Wintour?

Anną Wintour czuję się tylko we własnym domu (śmiech). A tak na poważnie, to nie jest stanowisko dla mnie, w ogóle o czymś takim nie myślę. Jestem raczej pół kroku za modą. Chcę się bawić, dawać energię moim czytelniczkom, inspirować, a nie terroryzować trendami. Trendy są do kitu. Wybierz postać historyczną, a stworzę nowoczesną. Daj nowoczesną, a ubiorę ją w historyczny kontekst. To jest dla mnie trendy – bycie sobą!

W jaki kontekst ubrałabyś mnie?

Dla mnie byłabyś Twiggy.

Piggy?

Ty akurat jesteś totalnym przeciwieństwem Piggy. Byłabyś Twiggy. Tylko włosy bym obcięła, kreskę na oko dała, sukienka w literę A i torebkę do ręki (śmiech).
Trafiłam?

(dyplomatyczne milczenie :-))

A widzisz, postrzegamy siebie zupełnie inaczej…

Dziękuję za rozmowę.

Zrzut ekranu 2016-03-31 o 11.52.04 Polub Prosperity by Renata na Facebooku

 


ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!


 

Komentarze