NIE MAM NIC DO POWIEDZENIA... (5)

Potęga rekomendacji

Wojciech Konstanowicz / 28 lipca 2016 / Komentarze:

Zdarzyło się Wam, że znajomi proszą o to, byście polecili ich swojemu szefowi, gdy starają się o pracę lub innym osobom, gdy szukają nowych potencjalnych klientów? Z pewnością nie raz.

I wszystko jest w porządku, gdy z czystym sumieniem możemy zarekomendować naszego znajomego wiedząc, że jest świetnym fachowcem i nie zawiedzie naszego zaufania. Jednak co w przypadku, gdy musimy odmówić rekomendacji, mimo że prywatnie bardzo daną osobę lubimy? Trudna sytuacja.

Wyjaśnijmy sobie na początku jedną rzecz: jest kolosalna równica między załatwieniem pracy „po znajomości” a poleceniem. W tym pierwszym przypadku kompetencje nie grają pierwszoplanowej roli, liczą się osobiste relacje. Natomiast z rekomendacją jest jak… z poleceniem dobrej książki, restauracji czy wakacyjnego kurortu. Jeśli czytałem, jadłem, albo spędziłem tam urlop, to wiem, że warto. Sprawdziłem, przekonałem się i z czystym sumieniem puszczam w świat pozytywną informację. Jeśli rekomendujemy kogoś do pracy, miejmy świadomość, że wystawiamy świadectwo nie tylko tej osobie, ale również nam samym. Legitymizujemy wiedzę, kompetencje i wartości osoby rekomendowanej, jednak od tej pory jesteśmy postrzegani przez pryzmat naszej rekomendacji. Bardzo łatwo możemy stracić dobrą opinię i z trudem wypracowaną markę, jeśli będziemy polecać, kogo popadnie, tylko dlatego, że jest to znajomy.

Co w przypadku, gdy o rekomendację prosi znajomy, którego prywatnie lubicie, ale nie chcecie wprowadzać w swój biznesowy krąg? Szczerze odmówcie rekomendacji, tłumacząc Wasze motywy. Jeśli się obrazi i zerwie znajomość, tylko potwierdzi Wasze wątpliwości. Każda ze stron musi wiedzieć, że Wasza rekomendacja to potęga i jeśli kogoś lub coś polecacie to oznacza, że naprawdę w to wierzycie.


ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!


 

Komentarze