1260px × 712px — główne (34)

Polemika dobra rzecz

Anna Szubert / 20 czerwca 2017 / Komentarze:

Dostałam wiadomość:  „Aniu, przeczytaj wywiad z Sheryl Sandberg. Co o tym sądzisz?”

Całość zaczyna się zaskakującym tytułem: „Człowiek to nie towar, nie potrzebuje personal brandingu”. Długo by można pisać, tylko po co? Stwierdzenie S. Sandberg jest jak najbardziej prawdziwe. Nie wymaga polemiki, ponieważ czasy niewolnictwa dawno się już skończyły, a przynajmniej niewolnictwo usankcjonowane prawem. Człowiek nie jest towarem. Nikt chyba nie ma co do tego wątpliwości. Czy naprawdę potrzebujemy do tego potwierdzenia zza oceanu?

Inaczej się jednak ma sprawa z umiejętnościami i wiedzą. To właśnie te aspekty podlegają ocenie i wartościowaniu. Sheryl Sandberg podkreśla, że ma głos. To właśnie jemu zawdzięcza sukces swojej firmy. Świetna wiadomość. Prawdopodobnie dzięki (również, może na równi z innymi) tej kompetencji została zatrudniona przez Zuckerberga w jednej z najbardziej rozpoznawalnych korporacji na świecie. Pamiętam jej wywiad dotyczący negocjacji wynagrodzenia. Wysokość wspomnianego zasugerował jej osobisty doradca- mąż. Może gdyby nie jego znakomita zdolność wyceny umiejętności żony, wcale nie otrzymałaby tej pracy? Nie wiemy. Wiem jednak, że została wyceniona wysoko. Stała się towarem. Nie jako człowiek, ale jej kompetencja.

„Jeśli chcesz kreować swoją markę, nie zrobisz kariery, ponieważ ona nie będzie autentyczna”- powiedziała w dalszej części wywiadu. I kolejny strzał w absolutną dziesiątkę. Zgadzam się z panią Sandberg w 100%. W porywie szału, mogłabym nawet powiedzieć, że w dwustu czy trzystu, ale nie zmieni to w zasadzie niczego. Od wielu lat na każdym możliwym kroku podkreślam, że markę buduje się latami. Budowanie jest procesem doskonalenia, rozwijania, szlifowania umięjętności, sięgania po wiedzę, szukania głębiej. Nie miałam nigdy serca do częstego stosowania zamiennika „kreowanie”. Z uparciem godnym medalu powtarzałam i robić to będę nadal, że kreowanie ma w sobie coś raczej z roli aktorskiej, a to z zasady jest wymyślona postać. Nie. Nigdy nie miałam wątpliwości, że marka musi być autentyczna! Z całym, absolutnie całym arsenałem, również naszym pozornych wad. Piszę pozornych wad, bo zdarza się, że to z czym walczymy latami staje się naszym największym sprzymierzeńcem, nadaje kolor, wyzwala emocje. Tak, autentyczność to atrybut marki, na równi z kilkoma innymi. I nic nie zmieni faktu, że „kreowanie marki” ma krotkie nogi, ale znamy i takie przypadki gdzie przynosi całkiem niezrozumiałe nagrody, pieniądze czy awanse. To tak jak z kłamstwem.

I czas na konkluzję. Pani Sandberg ma rację. Nie wiem tylko skąd czerpie złe obserwacje, bo doskonalenie siebie, szlifowanie umiętności, bycie prawdziwym i mówienie własnym głosem jest wartością i tego właśnie nauczyłam się robiąc certyfikację w … USA. To, że (również w Polsce) pojawiają się „fałszywi prorocy” nie umniejsza rangi postrzegania swojej wartości przez pryzmat wiedzy, kompetencji i wartości jakimi się w życiu kierujemy. I pokazania tego światu. W końcu chyba po to Pani Sandberg udzieliła tego wywiadu. Chyba że się mylę?

Anna Szubert

foto: http://tech.firstpost.com

Komentarze