1260px × 712px — główne

Orłowo, kutry, ryby i tawerna

Anna Szubert / 3 kwietnia 2017 / Komentarze:

Spotykamy się w Tawernie, testujemy kolejne potrawy, czas płynie. Na koniec opuszczam miejsce ze słoikiem marynowanych śledzi i muszę to przyznać- są doskonałe.

Wywiad z Sławomirem Galicą- wieloletnim menadżerem Tawerny Orłowskiej.

Słyszałam, że szykują się spore zmiany w Domku Żeromskiego w Gdyni Orłowie.

Tak, znajduje się w nim nie tylko Muzeum, ale też nasza kawiarnia literacka.
Przebudowujemy wnętrze kawiarni. Oczywiście zachowamy styl z epoki, jednak
czujemy, że wymaga on nowego oszlifowania.

W czasie sezonu kawiarnia właściwie nie daje szans na wolne krzesło :-)…

To prawda, właśnie dlatego modernizujemy wnętrze. Technologicznie dysponujemy
już lepszymi rozwiązaniami, które jeszcze lepiej pozwolą nam dbać o naszych
gości. Powiększamy też przestrzeń, pracujemy nad ogrodem zimowym, który będzie
do dyspozycji gości nie tylko poza sezonem, ale także w chłodniejsze letnie dni.

Macie tak naprawdę najlepszą miejscówkę w całym Trójmieście.

Pierwsze słyszę (śmiech). Jesteśmy faktycznie jedyną restauracją na plaży, która
działa całorocznie z pełnoprawną kuchnią. Miejsce jest oczywiście bardzo ważne i
pewnie niektórzy myślą, że w związku z tym ceny są u nas kosmiczne. Ale
założyliśmy sobie, że jesteśmy restauracją rodzinną, czyli naszym celem jest, by
cała rodzina mogła zjeść obiad w granicach stu złotych. Prawdopodobnie
moglibyśmy windować ceny, w sezonie pewnie by się to sprawdziło, ale poza
sezonem byłyby pustki, a nie na tym nam zależy.

Jesteście połączeni z Browarem Sopot.

Tak, to można powiedzieć taka rodzinna firma. Piwo jest warzone na miejscu,
dzięki czemu mamy tutaj lokalną atrakcję dla gości. Świadomość Polaków się
zwiększa jeśli chodzi o kwestię jedzenia i picia zwłaszcza piwa. Nasi piwowarzy
dostali już kilka medali za swoje wyroby, dlatego mamy się czym pochwalić. A
również i nasi goście doceniają smak lokalnego piwa.

Długo jest Pan związany z tym miejscem?

Będzie łącznie już ponad 11 lat. W gastronomii jest to rzadkością, ale świetnie
się w firmie dogadujemy.

oaw

Nie można być bliżej morza, niż w tym miejscu.

Chyba tak. Da się to też odczuć w naszych daniach rybnych, ponieważ ryby
bierzemy bezpośrednio z kutra. Nie są mrożone, nie leżą dniami w chłodniach. To
też buduje zaufanie wśród klientów, bo doceniają smak świeżej ryby.
Zależy nam bardzo, by po sezonie przyciągnąć do nas ludzi, bo trzeba się mocno
napracować, by tę salę wypełnić. Dlatego stawiamy tak bardzo na jakość i mocno
jej pilnujemy. By to miejsce żyło nie tylko turystami, ale także gośćmi, którzy
pokochają nasz klimat, naszą kuchnię i będą chcieli do nas wracać. Jesteśmy też
bardzo związani z Orłowem i jego społecznością. Wprowadziliśmy Karty Orłowiaka,
czyli kartę, która daje specjalne zniżki. Są to promocje okazjonalne,
nieoczywiste i często nimi zaskakujemy naszych gości.

Dlaczego tylko dla Orłowiaków?

Jeśli ktoś się czuje Orłowiakiem, a mieszka w Gdańsku – też zapraszamy (śmiech).
Każdego pięknie ugościmy. Mamy gości z całego kraju, nawet ze Skandynawii i też
dostają od nas karty!

To ja od dziś czuję się Orłowianką!

Już wypisuję kartę!

Panie Sławku, piękne miejsce, smaczne potrawy, lokal pełny gości, uśmiechnięci
kelnerzy, ryby z kutra… ale homary?

Z homarami to ciekawa historia. W zasadzie można powiedzieć, że akwarium
powstało dla… dzieci. Rodzice naszych najmłodszych klientów są zachwyceni.
Dzieci to ciągły ruch, skupienie ich uwagi na dłużej niż 10 minut to nie lada
wyczyn. A nasi najmłodsi goście potrafią nie odchodzić od akwarium przez prawie
cały czas obecności w tawernie. Tawerna Orłowska to miejsce dla rodzin. Jest
gwarno, pełno, smacznie… jak na rodzinnym obiedzie (śmiech). To była wizja
tego miejsca i pozostajemy wierni tej idei.

Dziękuję za rozmowę. Czytelnikom polecam!

Komentarze