nie-mam-nic-do-powiedzenia

Darth Blondi – spójność w sprzeczności

Anna Szubert / 15 listopada 2016 / Komentarze:

Poznałyśmy się w Poznaniu na gali. Właściwie nic zaskakującego, gdyby nie to, że mój gość, Edyta Kasperczak, nigdy nie chodzi na takie wydarzenia. Przyszła jednak, bo czuła, że powinna i  jak sama przyznała, była na etapie poszukiwania. A ja myślę, że nie była na etapie poszukiwania, tylko kotwiczenia. Poznajcie moją nową Markę Tygodnia- artystkę o mrocznej i subtelnej naturze jednocześnie. Niemożliwe? 

rozmawia Anna Szubert

 Czujesz się już pełnoetatową artystką?

To zależy co masz na myśli… pracuję po 12 godzin na dobę, jestem pochłonięta całkowicie, wyciągam z pieca wypalone nowe formy szkła i już myślę nad następnymi. Ale artystką czułam się zawsze. Niezła ze mnie artystka :-)

To prawda, trudno cię zaszufladkować. Jesteś zbiorem przeciwieństw.

Pewnie masz rację, ale zaakceptowanie tego, mi samej, zajęło bardzo dużo czasu. Wiesz, wchodzimy w role zawodowe, osiągamy sukcesy i nawet nie zauważamy, kiedy mija 20 lat. I coś co miało być tymczasową pracą stało się ścieżką kariery aż do stanowiska szefa firmy produkcyjnej. W dodatku niemieckiej. Zastanawiam się jak to się stało. Niewątpliwie musiałam być w tym dobra (śmiech), ale zaufanie i wysokie oceny przełożonych już przestały wystarczać. Doszłam do momentu, w którym marzyłam by sama się wysoko ocenić i udzielić sobie informacji zwrotnej. No to usiadłam, spojrzałam na dawno zapomniany mały piec do wypalania szkła i zamówiłam nowy, większy, profesjonalny (śmiech).

I już?

Otóż to był tylko początek. Wydawanie pieniędzy jest zawsze najłatwiejsze. Moja praca dawała mi zawsze poczucie wolności finansowej. Podkreślam- finansowej. Ale nie dawała poczucia wolności osobistej. Jest ogromna różnica między obligatoryjną a fakultatywną pracą. I początkowo myślałam o tworzeniu prac ze szkła jako dodatkowym, niezobowiązującym, „mogę, ale nie muszę” zajęciu po pracy. No i wpadłam po uszy. Utonęłam w szkle.

Dlaczego szkło?

Bo jest jak ja (śmiech)! Jest zimne i daje ciepło w domach. Jest kruche, delikatne, a jednocześnie potrafi być jak skała, po którym przejeżdża czołg. Jest niesamowicie plastyczne. Można z nim zrobić wszystko. Daje światło, refleksy, bywa przyciemnione. Potrafi być gładkie i delikatne, by za chwilę pociąć palce do krwi. Mam palce naznaczone bliznami.

Gdy tak o tym mówisz, faktycznie brzmi jak bajka i thriller jednocześnie.

I to mnie właśnie urzeka. Tworzę sztukę użytkową: misy, szklane ozdobne drobiazgi, bajkowe płatki śniegu by za chwilę wymyślić i wypalić demoniczną paterę na owoce z … czaszkami. To właśnie jest najpiękniejsze, tworzę, bo tak czuję. Zamykam się w mojej twierdzy, która jest byłą stajnią i przetwarzam myśli na szklane instalacje. I cieszy mnie, gdy ktoś je kupuje.

No właśnie. To zawsze wydaje się najtrudniejsze. Sprzedać. Nie ulegasz pokusie tworzenia pod dyktando klientów?

Czasami się na tym łapię, że tworząc coś myślę, że szansa na sprzedanie tego jest mała. Ale nie dlatego, że nie mam wiary w to, że się spodoba. Wierzę, że świat jest tak zróżnicowany, że jest gdzieś, ktoś, kto czuje podobnie jak ja i szuka czegoś takiego. Tylko, że niektóre prace wymagają ogromnych nakładów finansowych i ich cena może szokować. Tylko, że ze sztuką już tak jest. Jej wartość jest zagadką.

Ale w końcu twoja sztuka ma być użytkowa, a nie muzealna?

I tak jest. Moja praca w korporacji wiele mnie nauczyła. Chociażby tego, że nie można tworzyć w oderwaniu od świata. A jeśli ulegamy takiej pokusie, to na chwilę, by zaspokoić swoje wewnętrzne pragnienia. A więc by nie było zbyt artystycznie (śmiech), moje prace mają swoich wiernych fanów. Ostatnio otrzymałam propozycję stworzenia kolekcji szklanej biżuterii dla wyjątkowo zdolnej i uznanej projektantki mody. I poczułam wiatr w żaglach. Teraz nad tym pracuję. Pomysłów mam tysiące.

W swoich pracach wykorzystujesz przedziwne wynalazki. Wtopiłaś w szkło… rybę!

A tak, uwielbiam eksperymentować. W szkle można zatopić prawie wszystko, tylko trzeba pamiętać, że to nie będzie wyglądało jak ryba w galarecie (śmiech). Większość materii organicznej ulegnie spaleniu, ale… pozostaną pięknie zaznaczone ości. Piękny efekt dają zatopione pióra. Cały czas robię doświadczenia, sprawdzam, testuję. Jestem takim współczesnym alchemikiem. Rzadko jednak zdradzam szczegóły mojej pracy.

Już za chwilę święta…

Właśnie. A jeśli zima nas zawiedzie i nie obdaruje nas hojnie śniegiem- to mam już propozycję. Szklane płatki śniegu zawieszone na oknie. Właśnie kończę wersję pokazową. A niezależnie od tego, ruszyły zamówienia na szklane płatki śniegu jako ozdoby choinkowe i nie tylko. Do wyboru i koloru. Przetestowałam też wersję fluorescencyjną. Wiesz, że mogą świecić nocą różnymi kolorami? Siadasz i jesteś w bajce. Piękno szkła i jego blasku.

Patrzę na Ciebie i widzę ogień i wodę; delikatną blondynkę o anielskim głosie ubraną w mrok i odważną stylizację. Jak to się ma do Ciebie i Twojej twórczości?

No widzisz, to, co dla Ciebie jest mrokiem, dla mnie jest czymś naturalnym. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem tak postrzegana, ale nic z tym nie zrobię – jestem chodzącą sprzecznością. Pracuję ze szlifierkami, piłami, wiertarkami, czyli coś, co jest bardzo męskie, a jak na mnie spojrzysz widzisz delikatną blondynkę. To cała ja. Lubię swój styl, nigdy nie podobała mi się cukierkowość stylizacji, co nie znaczy, że nie lubię kobiecości. Ja ją uwielbiam, ale nie chcę zalecać się do tłumu. Może to też trochę wynik ucieczki od poprawności biznesowych garniturów, które stały się dla mnie drugą skórą w pracy na tyle lat?

15044741_334758116894543_1671681228_o

Brzmisz tak, jakbyś była trochę z innej rzeczywistości.

Bo gdybym mogła, żyłabym w świecie fantasy. Taki klimat przynosi mi ukojenie i spokój. I ciszę, którą tak bardzo cenię.

Mąż i dzieci nie mają z tym problemu?

Ani trochę. To właśnie dzieciaki nazwały mnie Darth Mama. Że niby jestem takim Vaderem z Gwiezdnych Wojen w spódnicy. Niby mroczny, ale na koniec przechodzący na jasną stronę mocy. Może coś w tym jest (śmiech).

To czego Ci życzyć na koniec?

Aniu, pojęcia nie mam! Spełniam swoje marzenia. Choć zdrowia nigdy za dużo! Zdrowie poproszę!

I tego Ci życzę! Dziękuję za rozmowę.

fot. Darth Blondi

ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!

 

Komentarze