NIE MAM NIC DO POWIEDZENIA... (27)

Być jak freelancer

Olga Długokęcka / 26 sierpnia 2016 / Komentarze:

Początkujący freelancer nie ma łatwo. Sam musi się starać i zabiegać o klientów, negocjować stawki i… nie wybrzydzać. A, jak wiemy, klienci bywają różni. 

tekst: Olga Długokęcka  Twitter_icon   images (1)

Bycie freelancerem ma wiele zalet, jedną z nich jest to, że szef nie narzuca projektów i samodzielnie możemy wybrać z kim pracujemy i nad jakim projektem. Problemem jest jednak to, że gdy mało klientów, to brać trzeba wszystko. Są jednak sytuacje, gdy po pierwszym spotkaniu wiadomo już, że trzeba postawić bardzo wyraźne granice, albo po prostu zrezygnować ze współpracy.

Pokaż mi, co potrafisz. Czyli jednym z elementów rekrutacji jest wykonanie „zadania testowego”, które najczęściej jest po prostu zwykłą pracą koncepcyjną. Robimy to mając nadzieję, że nasz pomysł spodoba się na tyle, że zostaniemy zaangażowani do pracy przy projekcie. Ale często bywa tak, że po wysłaniu konceptu telefon milczy. To bardzo nieuczciwe stawianie sprawy, zawsze w takich sytuacjach od razu dziękuję za współpracę. Wykonanie takiej pracy, jak choćby rozpisanie zarysu kampanii, działań medialnych czy wstępny projekt graficzny musi być płatne i należy to zaznaczyć na samym początku rozmowy. Szanujmy swój czas. I siebie samych.

Zbijanie ceny. To w gruncie rzeczy normalne, że każdy chce wydać jak najmniej i klienci właściwie nigdy nie zgadzają się od razu na proponowaną kwotę. Jeśli klient nie rozumie, że Twoja wiedza i umiejętności są warte tego, by godnie za nie zapłacić, to może lepiej takiemu klientowi podziękować. Jeśli nauczy się, że można Cię kupić za niską cenę, nigdy nie będzie szanował Ciebie ani Twojej pracy. 

Najpierw realizacja, później pieniądze. Przy małych strzałach można się na to zgodzić. Jednak, gdy realizujesz duży projekt najlepiej zaznacz w umowie transze, w jakich będziesz wynagradzany. Mój znajomy, web designer wypracował sobie system trzech rat: pierwsza po finalizacji umowy, druga po zatwierdzeniu projektu graficznego, trzecia po zrealizowaniu (postawieniu na serwerze) strony. Kwestia poprawek do uzgodnienia. Jeśli klient kategorycznie nie zgadza się na przedpłatę, lepiej odpuścić takie zlecenie. W biznesie ważne jest zaufanie, jeśli nie ma go po obu stronach, to nie może się udać.

Na ASAP. Zlecenia „na wczoraj” z zasady są mało poważne. Zarwane noce lub weekend w pracy, tylko dlatego, że ktoś nie umie się zorganizować. Jeśli to lubisz – w porządku, to Twój wybór. Jeśli to stały klient, któremu nagle wyskoczyła awaria – też można się dogadać. Jednak zawsze realnie należy oceniać termin wykonania zadania, najlepiej z małą górką dla Ciebie. I klient będzie świadomy, na co się decyduje i Ty nie będziesz pracować kosztem zdrowia i rodziny.

Brief jest punktem odniesienia. Ileż to razy już przy samej końcówce projektu okazywało się, że klientowi nie do końca o to chodziło, bo ustalenia były niedokładne? Wszystko miej zawsze na mailach. Jeśli prowadzisz z klientem ustalenia telefoniczne lub spotkania face2face, zawsze wyślij maila, który podsumuje ustalenia. I dopiero po pisemnej akceptacji klienta, zabierz się do pracy. Jeśli klient mówi Ci „wierze, że pan to zrobi dobrze” i nie podaje konkretów – odpuść, szkoda Twojego czasu.

Realna ocena. Lepiej odmówić dwóm klientom, niż wziąć projekt, na który kompletnie nie masz czasu. Podeślij ich do znajomego freelancera (ale tylko, jeśli możesz go zarekomendować!). Jeśli to fajny znajomy, kiedyś się odwdzięczy, a Ty na czas wykończysz wszystkie projekty i nie stracisz dobrej reputacji. Wszak w pracy freelancera silne nazwisko to podstawa. 

ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!

 

Komentarze