NIE MAM NIC DO POWIEDZENIA... (22)

Marka stworzona z potrzeby…snu

Redakcja / 18 lipca 2016 / Komentarze:

Jak sama mówi, jej marka powstała z bardzo prozaicznej potrzeby – wyspania się, a jako młoda mama miała z tym problem. Taki sam z resztą towarzyszy wszystkim młodym rodzicom. Może dlatego, rozumiejąc te potrzeby, Ania Skórzyńska odniosła sukces, a jej Misie Szumisie stały się członkiem rodzin i w tej chwili usypiają kilkadziesiąt tysięcy dzieci. Kolejny przykład na to, że silna determinacja, ciężka praca oraz dobrzy ludzie dookoła to przepis na zbudowanie silnej marki. Nie tylko osobistej. 

rozmawia Anna Szubert

Aniu, Ty przez wiele lat pracowałaś jako dziennikarka.

Ja zawsze mówię, że z zawodu jestem nikim, bo skończyłam nauki polityczne (śmiech) i zaraz po studiach zaczęłam pracować jako dziennikarka, najpierw w portalu tvn24.pl, a po urodzeniu dzieci przeszłam do Super Ekspresu i tam pisałam sobie trochę o polityce, trochę o plotkach.

Ale już definitywnie skończyłaś z polityką i plotkami?

Mam nadzieję, że tak. Praca dziennikarza jest ciekawa, chociaż myślę, że z zewnątrz wydaje się dużo ciekawsza niż jest w rzeczywistości. Ale zdecydowanie nie ma nudy, bo codziennie dzieje się coś innego. Ale ja nigdy wielkiej satysfakcji z tej pracy nie miałam. Robiłam to trochę z przyzwyczajenia, trochę z braku alternatywy i cały czas miałam nadzieję, że uda mi się robić w życiu coś innego. I doszłam do tego, ze chyba już nic innego, niż te moje Misie Szumisie, nie wymyślę, więc albo idę w to, albo zostaję przy pisaniu.

Na ile Twoje umiejętności pisarskie pomagają Tobie w nowym biznesie?

Każdy, kto kiedyś pracował jako dziennikarz, zwłaszcza w dużej redakcji, przyzna, że w tej pracy zbiera się szerokie doświadczenie i nie chodzi tylko o kwestię pisania. W Szumisiach mam wspólnika, z którym doskonale podzieliliśmy się rolami. I mi w udziale przypadły zadania marketingowe. Myślałam sobie na początku, że mam łatwiejsze zadanie, ale szybko okazało się, że to jest kawał wiedzy. Szybkość i łatwość konstruowania myśli był pomocny, zwłaszcza, że trzeba było precyzyjnie wytłumaczyć, czym jest produkt, jak działa i dlaczego warto go mieć.

Potrafisz nawiązać przez Facebooka świetną relację z rodzicami.

To jest niesamowite, że wytworzyła się wokół Szumisiów faktyczna społeczność. Rodzice żyją tymi dziećmi, żyją problemami, cieszą się, że udało im się przespać noc. To sprawia, że ta więź jest bliska. Z tego, co wiem ten miś jest takim ważnym członkiem rodziny. To jest dla mnie bardzo fajne i jest elementem, który sprawia, że tak lubię tę pracę. Pewnie jest mi też łatwiej, bo sama jestem mamą, przeżyłam to, co teraz przeżywają młode mamy, dlatego kontakt miedzy nami jest taki naturalny.

image (1)

Ile czasu zajmuje Tobie obsługa kanałów social media?

Nie ma w tym przesady, i pewnie każdy prowadzący firmę to potwierdzi, to jest praca 24h, bo media funkcjonują 24h. Gdybym miała sklep, otwierałabym go o 10.00, zamykała o 18.00 i kontakt z klientem miałabym tylko przez 8 godzin. Social media to komunikacja non stop. Nie ukrywam, że czasami nie nadążam z odpowiadaniem na komentarze, ale staram się to jednak robić na bieżąco. Z jednej strony to uciążliwe, ale z drugiej to bardzo fajne, bo lubię ten kontakt.

Czyli żyjesz z telefonem.

Tak, już nawet mi laptop i tablet nie są potrzebne. Na telefonie robię wszystko, od wpisów, po grafiki na Facebooka. Nauczyłam się kompletnie nowych rzeczy. Dopóki nie miałam firmy, to nawet nie posiadałam konta na Facebooku. To była dla mnie czarna magia. Poznawanie tych wszystkich narzędzi początkowo trochę przerażało, ale widzę, jak bardzo jest to potrzebne, jak ułatwia kontakty z klientami.

To jaki macie odbiór?

W tej chwili jakieś kilkadziesiąt tysięcy.

Kilkadziesiąt tysięcy dzieci jest usypianych przez Twoje Szumisie?

Tak. To przez ten rok tyle się uzbierało. I to nie tylko w Polsce.

Ale produkt jest w 100% polski.

Wszystko do Szumisiów robimy w Polsce. Mamy swoją szwalnię, mechanizm szumiący też jest polski, opakowania również. Taka była też nasza idea, żeby wspierać nasz rodzimy rynek pracy.

Sprzedajecie w tej chwili w Europie, czy są plany ekspansji na inne kulturowo tereny?

Przygotowujemy się na Chiny. Właściwie wszystko jest już gotowe, czekamy tylko na certyfikaty, które są potrzebne, żeby wejść na tamtejszy rynek. Specjalnie dla tamtych potrzeb uszyliśmy misia w kolorze czerwonym, bo w Chinach podczas urodzin każde dziecko musi dostać coś właśnie w tym kolorze. Rozglądamy się też intensywnie na rynku amerykańskim.

Twoja firma działa zaledwie rok, a sukces jest. 

Wciąż jest wiele pracy do zrobienia i wiele do zainwestowania. Nie dałabym rady zrobić tego wszystkiego sama. Mam wspaniałe grono zaufanych ludzi, z którymi pracuję. Ogólnie przy misiach pracuje około 20 osób, więc to cały sztab ludzi za tym stoi. Ja sama nie jestem żadną bohaterką.

Dziękuję za rozmowę. 

Zobaczcie pełne wystąpienie Anny Skórzyńskiej na V Konferencji Personal Branding Polska.

Zobacz też: Zakończenie V Konferencji #brandpolska – Anna Szubert, Fascynatory i wyróżniki marki


ZOSTAŃ Z NAMI, CZYTAJ DALEJ!


 

Komentarze